MASTERMIND DLA PROJEKTORÓW

Może całe życie próbowałaś sprawić, żeby ludzie Cię zobaczyli.

Żeby zobaczyli, co potrafisz.
Jak dużo widzisz.
Jak dobrze rozumiesz ludzi.
Jak szybko widzisz rozwiązanie, którego oni jeszcze nie widzą.

Więc dawałaś więcej.

Tłumaczyłaś więcej.

Pomagałaś, zanim ktokolwiek poprosił.

Próbowałaś pokazać, że jesteś dobra w tym, co robisz.

Próbowałaś być bardziej widoczna.
Bardziej potrzebna.
Bardziej wartościowa.
Bardziej godna zaproszenia.

I być może najbardziej bolesne jest to, że…

im bardziej próbowałaś zostać zobaczona, tym mniej widziana się czułaś.

Bo problem nigdy nie polegał na tym, że masz za mało do zaoferowania.
Ani na tym, że nie jesteś warta zaproszeń!

Problem polegał na tym, że nauczyłaś się oddawać swój dar ludziom, którzy Cię o niego nie poprosili i prawdopodobnie nie byli nim w ogóle zainteresowani.

A potem czuć gorycz, kiedy nie doceniali jego wartości.

A Projektor nie jest tutaj po to, żeby przekonywać świat o swojej wartości.

Jest tutaj po to, żeby stać się tak głęboko osadzony w swojej wartości, swoim widzeniu i swoim sukcesie, że właściwi ludzie nie mogą go nie zauważyć.

I o tym jest ten mastermind.

Nie o tym, jak być „lepszym Projektorem”.

Nie o siedzeniu na kanapie i czekaniu, aż Wszechświat wyśle Ci zaproszenie.

Nie o robieniu mniej dla samego robienia mniej.

Tylko o zmianie z kombinowania, jak sprawić, żeby ludzie Cię chcieli, na sytuację, w której zaczynasz patrzeć w kalendarz i decydować, które zaproszenia dostaną Twoje „tak”

To jest mastermind o stawaniu się pożądanym Projektorem.

O tym, żeby przestać rozdawać swój geniusz ludziom, którzy go nie doceniają.

Przestać marnować energię na przekonywanie.

Przestać mylić widoczność z zabieganiem o uwagę.

Przestać mierzyć swoją wartość lajkami i komentarzami.

I zacząć widzieć siebie.

Swoją wartość.
Swój geniusz.
Swoje widzenie.
Swój sukces.

Tak mocno, że nie potrzebujesz już wyciągać tego potwierdzenia ze świata.

A wtedy paradoksalnie świat zaczyna patrzeć.